CPK/Port Polska: więcej niż tylko lokalny konflikt interesów?
W obecnym stanie prawnym specustawa rządowa nakazuje mieszkańcom przymusowe wysiedlenia. Lokalni mieszkańcy protestują przeciwko instrumentalnemu ich traktowaniu bez należytej konsultacji i braku rekompensat za utratę terenu i budynków. Spór skupił się zatem na niewystarczających odszkodowaniach dla mieszkańców terenów pod budowę portu lotniczego w zamian za przymusowe wysiedlenia.
Inwestor przedstawił argumenty dotyczące wyższej konieczności i interesu narodowego. Wykazano utratę przychodów z opłat celnych w transporcie lotniczym cargo i konieczność utrzymania wzrostu gospodarczego. Wspomniano o aspekcie gwarancji bezpieczeństwa w układzie NATO (argument ‘dual hub’ czyli połączenie militarnego portu lotniczego i przeładunkowego portu cargo z lotniczym portem cywilnym). Powyższe argumenty były przedstawione jako istotny czynnik przy podejmowaniu decyzji o budowie CPK. Podniesiono także argumenty o rozwojowym charakterze inwestycji, gwarantującej przyszłe zatrudnienie dla setek ludzi zamieszkujących tereny w okolicy inwestycji i rozwój nie tylko lokalnej, ale i ogólnokrajowej gospodarki. Wspomniano o unikatowym charakterze projektu w skali europejskiej, łączącego port lotniczy z kolejowym i drogowym węzłem komunikacyjnym. Przytoczono kwoty inwestycyjne świadczące o tym, iż skala finansowa projektu nie ma sobie równych w Polsce.
Lokalni gospodarze rolni i drobni przedsiębiorcy wyrazili obawy wobec nadchodzącej przyszłości i rzekomych korzyści wypływających z tak wielkiego projektu: obawiali się utraty swych domostw i zburzenia historii rodzinnej, będąc zmuszonymi do przymusowej i niechcianej relokacji. Skarżyli się na niekorzystne warunki relokacji bez należytej rekompensaty. Nie chcieli być jedynymi, którzy są stratni w tym projekcie, ani być potraktowani po macoszemu.
Oferta inwestora mająca na celu uspokoić i zjednać sobie społeczność lokalną wydała się hojna: zaoferowano ceny wykupu terenów i budynków wyższe od obecnych cen rynkowych o 20% na tereny i o 40% na budynki na tych terenach w zamian za relokację. Mieszkańcy początkowo nie ufali obietnicom inwestora, domagając się szczegółowych zabezpieczeń i gwarancji dotrzymania słowa. Dopiero obietnica otrzymania nowego domu w zamian za utratę obecnego oraz terenu rolnego o takiej samej powierzchni jak utracony, lecz w innej lokalizacji (oferta relokacyjna) wydały się pokonać niechęć mieszkańców. Oczywiście zażądano oficjalnych umów i gwarancji ze strony inwestora i po ich otrzymaniu oferta została przyjęta.
Skala projektu wykazana przez inwestora oraz przytoczone liczby i statystyki przemawiające na korzyść projektu zdały się na niewiele dla mieszkańców, lecz argumenty ekonomiczne, zagwarantowanie pomocy i godne rekompensaty dla osób bezpośrednio dotkniętych przez decyzje inwestycyjne przeważyły szalę na korzyść dalszej realizacji projektu. Mieszkańcy poczuli, że ich punkt widzenia został dostrzeżony i troski zostały wysłuchane.
Należy zwrócić uwagę na elastyczność przedstawicieli obu zwaśnionych stron i gotowość zawarcia porozumienia (pomimo ustępstw i kosztownych kompromisów) zademonstrowaną podczas mediacji. Przy minimalnej tylko pomocy mediatora, obie strony doszły do porozumienia w trakcie jednego spotkania.
Do zobaczenia na następnej edycji naszych mediacji!