Skip to main content

3583

Social Media potrzebują Neo z Matrixa - wywiad z dr. M.Pieniasem

Publikacja: | Students in Action /

W kolejnym wywiadzie z serii „Meet my lecturer” Ivan Peliukh – student 3 roku zarządzania, e-commerce – zasypał pytaniami wykładowcę UŁa, socjologa dr. Michała Pieniasa.

Jeśli chcecie dowiedzieć się m.in.: :

  • jakimi sztukami walki zajmował się dr Pienias i czego go nauczyły?
  • jak wspomina wprowadzenie uczelnianego lockdownu 11 marca?
  • dlaczego porównuje obecnych studentów do nomadów?
  • dlaczego pracodawcy poszukują nowego Neo z Matrixa?
  • jakie widzi plusy i minusy w pracy w social mediach i PR?
  • które media w najbliższym czasie będą najlepiej się rozwijać?

Zapraszamy do lektury wywiadu.


Ivan Peliukh: Dlaczego wybrał Pan jako swoje przedmioty wykładowe właśnie Public Relations oraz Social Media?

Dr Michał  Pienias: Moje doświadczenie związało się  wcześnie z mediami oraz PR-em. Natomiast w pewnym momencie praca pod presją czasu, w dużej mierze w nienormowanych godzinach, jak również ciągła dyspozycyjność, powodowała kolizje między życiem zawodowym a życiem prywatnym. Chciałem obrać taką ścieżkę kariery, która z jednej strony pozwoli mi wciąż wykazywać się w obszarze Public Relations, a z drugiej już na podstawie doświadczeń prowadzić badania oraz publikować w tej materii. Potrzebowałem połączenia warsztatu wynikającego z doświadczenia z pewnymi elementami wiedzy teoretycznej i pracy akademickiej. To wszystko dało mi też możliwość dzielenia się tą wiedzą i doświadczeniem ze studentami.

IP: Dlaczego lubi Pan pracę wykładowcy?

MP: Wychodzę z założenia, że my się wzajemnie od siebie uczymy. Nie przyjmuję postawy w takim tradycyjnie rozumianym procesie uczenia się, że jest nauczyciel - uczeń. Traktuję studentów partnersko. Znaczy to, że studenci mają swój punkt widzenia, swoje doświadczenie i dlatego też liczę na ich zaangażowanie. Moim marzeniem jest, żeby ta relacja była oparta o model mistrz - uczeń, a nie nauczyciel, kiedy jeden mądrzejszy jest od drugiego. Właśnie ten model mistrz – uczeń sprawia, że wzajemnie się uzupełniamy. Dzięki naszej wzajemnej wiedzy, naszemu doświadczeniu oraz zainteresowaniu możemy być dla siebie partnerami w tej relacji.

IP: Co ceni Pan w studentach?

MP: Przede wszystkim otwartość. Chęć uczenia się, stawienie zarówno sobie, jak i nam wykładowcom nowych wyzwań. Jednocześnie bardzo cenię u studentów nieszablonowe myślenie. Na przykład student, który przychodzi z kreatywnym myśleniem, ma swoje zdanie, ma swoje pomysły - to jest dla mnie taka wartość dodana. Zawodów, które wiążą się z obszarami, o których my tutaj mówimy, takimi jak public relations, komunikacja marketingowa, social media, dotyczy taka brutalna prawda - pracodawca nie przyjmie kolejnego klona z Matrixa. Nikt nie będzie chciał zatrudnić kolejnego modelu, identycznej kopii, tylko nowego Neo – kogoś, kto jest niepowtarzalny i przyciągnie nowego odbiorcę. Takie nieszablonowe myślenie, duża otwartość i elastyczność, to są naprawdę bardzo pożądane cechy w świecie marketingu i reklamy. Uważam, że obecnie brakuje osób, które starają się wyróżnić. Wiele osób myśli w kategoriach zbyt ogólnych – „powielę pewien schemat, może się uda” - a to nie tędy droga.

IP: Jakie ma Pan Doktor zainteresowania poza pracą?

MP: Lubię sport. Jako nastolatek zajmowałem się podnoszeniem ciężarów, uprawiałem karate i kyokushin. Niestety ponad 10 lat temu miałem poważny wypadek komunikacyjny. Od tamtego wydarzenia mam wstawione płytki tytanowe w prawej ręce i muszę ją bardzo oszczędzać. Tak skończyło się moje marzenie o podnoszeniu ciężarów i sportach walki. Teraz kiedy mówię o sporcie, mam na myśli jazdę na rowerze czy pływanie. Sport z jednej strony, z drugiej - ciekawa literatura, dobry thriller oraz muzyka klasyczna.

IP: Jak Pan uważa, jakie są Pana największe zalety i wady?

MP: Moją największą zaletą wydaje się otwartość na świat i chęć poznawania nowych ludzi. Natomiast wadą - dochodzenie do perfekcji. Paradoksalnie może to być zaleta, a może być i wada, w zależności z kim się współpracuje. Jeżeli jest zgrany team, w którym wszyscy podzielamy pewien punkt widzenia, to jest super. Natomiast jeżeli mam w zespole osoby, które mówią „jakoś to będzie, nie wysilajmy się”, to wtedy może powstać konflikt. Wtedy staję się perfekcjonistą i to mi chyba wpoiły sztuki walki, które wymagały zgodnie z filozofią Kaizen - dochodzenia do tej perfekcji.

IP: Zapytam może o temat bardzo na czasie - jak Pan ocenia rok 2020?

MP: Powiem na zasadzie retrospekcji. O tym, że uczelnie mamy zamkniętą od marca, dowiedziałem się, jadąc samochodem. Koleżanka z pracy zadzwoniła do mnie i powiedziała - „Michał, czy ty słyszałeś, że jutro nie idziemy do pracy?”. To był chyba przełom 10 i 11 marca. Ja odpowiadam jej - „Nie, no co ty!”. Dopiero około godziny 20:00 przyszła informacja - „Michał jutro do pracy nie przychodzimy.” Znowu pierwsze co pomyślałem to - „Jak to nie przychodzimy!? Przecież ja mam umówioną grupę.”

Pamiętam, że to było z wtorku na środę. Jeszcze we wtorek miałem zajęcia ze studentami prawa i studenci mnie pytali - „Panie doktorze, co będzie z zajęciami?”, ja mówię - „Nic mi nie wiadomo. No to się widzimy normalnie jutro na uczelni”. Okazało się, że w środę co prawda się spotkaliśmy, ale już w formie online. Można powiedzieć, że ten moment pamiętam tak dobrze, jak nic innego w ciągu tego roku. Po prostu w samochodzie zostałem zaskoczony, że zajęć nie będzie.

IP: A jaka jest Pana opinia o studiach zdalnych?

MP: Powiem w ten sposób, że bardzo tęsknię za możliwością spotkania się ze studentami. Za prowadzeniem zajęć w formie kontaktowej, bo to ma duży wymiar społeczny - budowanie relacji interpersonalnych, możliwość wzajemnego poznania się.

Chyba wszyscy doświadczyliśmy w ciągu ostatniego półrocza, że internet może być ciekawym narzędziem. Niestety zdarzały się momenty, że na przykład system “wyrzucał” wykładowcę czy studentów z Teamsa. Albo sytuacje, kiedy podczas wykładu, widzę włączone czerwone guziczki, ale nie jestem pewien czy student jest obecny i faktycznie słucha tego, co mówię.

Może dodam coś bardziej optymistycznego. Jeżeli chodzi o Teams, to zauważyłem, że jeżeli studenci nad czymś pracują, to są bardzo zaangażowani. Dlaczego? Dlatego, że wtedy student jest jakby sam na sam z wykładowcą i mimo że jeszcze jest 100 innych osób, to każdy może indywidualnie zadać pytanie. Wtedy taki student jest bardziej skupiony na przekazie.

IP: Jak Pan myśli, jak w obecnych czasach odnajdują się studenci pierwszego roku?

MP: Kiedy próbuję zachęcać nowych studentów do współpracy, proszę ich najpierw o indywidualne zadania do wykonania. Następnie staram się ich namówić do stworzenia mikrozespołów, 2-3-osobowych grup, żeby próbowali się wzajemnie poznać.

Zdaję sobie sprawę, że zwłaszcza dla studentów, którzy dopiero zaczynają studia, przeskok z poprzedniego środowiska do takiego w dobie online jest trudny. Z tego co pamiętam z własnych studiów, to była tak zwana “fuksówka”. Moment, kiedy było spotkanie integracyjne, najczęściej w jakimś pubie. Wtedy ci studenci pierwszego roku z różnych kierunków spotykali się i tak nawiązywały się pierwsze znajomości. Później te osoby korzystały z życia studenckiego, razem chodziły do kina czy na imprezy. Na tej podstawie pojawiały się pierwsze miłości czy przyjaźnie. To jest naturalny proces i obecnie te relacje i ich początek faktycznie jest utrudniony.

Teraz student jest takim nomadą - jest osadzony przed komputerem, spotyka się ze znajomymi ze studiów tylko na czacie, na zajęciach, ewentualnie w social mediach. Ma ograniczoną możliwość kontaktu fizycznego, spotkania się z tymi osobami, pójścia razem do kina czy na przykład wyjazdu gdzieś wspólnie na wycieczkę. Wszystko jest mocno utrudnione, ale jestem dobrej myśli. Pandemia nie będzie trwała wiecznie, to jest kwestia jeszcze jakiegoś czasu, a później będzie szansa na nadrobienie tych zaległości.

IP: Zmieńmy może trochę temat. Zajmuje się pan naukowo Public Relations i Social Mediami. Co Pan myśli o tej branży?

MP: Jeżeli chodzi o media, to jest to praca na pewno pod presją czasu. Kiedy np. myślę o zawodzie dziennikarza, pierwsze co przychodzi mi do głowy to duży stres. Zdarza się też, że jest to branża nie do końca pewna, jeśli chodzi o stałe źródło utrzymania.

Z plusów pracy w mediach - niewątpliwie możliwość ciągłego uczenia się, zdobywania nowego doświadczenia, nawiązywania kontaktów. Przede wszystkim codzienne poznawanie naprawdę ciekawych ludzi - kiedy prowadzi się wywiady, jest się na miejscu danej sytuacji, którą mamy opisać czy zrelacjonować - jest to na pewno bardzo duża zaleta.

IP: Czy według Pana obecne media mają jakąś konkretną perspektywę rozwoju?

MP: Jak najbardziej. Dlatego, że z jednej strony będą się rozwijały te media mainstreamowe. Telewizja będzie ewoluować bardziej w kierunku rozgłośni internetowych. Jeżeli chodzi o prasę, to ta na pewno będzie tracić na znaczeniu w sensie wydawniczym. Papierowe gazety będą się rozwijały w formie online, co już jest widać.

Natomiast z drugiej strony zauważalny jest rozwój dziennikarstwa obywatelskiego. Przede wszystkim to, że każdy z nas, nawet nie mając akredytacji dziennikarskiej, może relacjonować pewne wydarzenia. Wystarczy interesować się danym tematem, posiadać jakąś wiedzę i mieć przy sobie aparat fotograficzny czy kamerę na przykład w telefonie i chociażby tworzyć kanał na YouTube. Jeżeli przyciągasz uwagę odbiorców, masz wielu subskrybujących, wchodzisz z nimi w interakcje. To właśnie jest przyszłość mediów. Ponieważ w tej chwili siłą jest posiadanie dostępu do informacji. Ten ma władzę, kto ma informacje - można by to tak przewrotnie powiedzieć. Ważne jest, żeby umiejętnie adresować tę informację do odbiorców.

Jeśli chodzi z kolei o Public Relations, również uważam, że to jest bardzo przyszłościowa gałąź w gospodarce. Dlatego, że bardzo wielu odbiorców jest już zniechęconych do reklam. Reklama jest takim narzędziem, które nam spowszedniało. W obecnych czasach oczekujemy pewnej formy bardziej zindywidualizowanej. PR może wykorzystać tę niszę do budowania trwałych relacji między odbiorcą, mediami a organizacją.

IP: Bardzo dziękuję Panu Doktorowi za ciekawy wywiad.